Straż Miejska Kalisza odmówiła pomocy osobie, która znalazła potrąconego psa. Municypalni przyznają, iż otrzymali takie zgłoszenie, ale sprawa miała mieć nieco odmienny przebieg.
Za pośrednictwem Linii INTERWENCYJNEJ
radiaCENTRUM_106.4 tel.: 62 503 11 99 / interwencja
rc.fm zgłosiła się osoba, która poinformowała nas o całym zdarzeniu z prośbą o nagłośnienie sprawy. Według jej relacji strażnicy mieli odmówić przyjazdu, gdyż "jeżdżą tylko do 21". Reakcja municypalnych miała wzburzyć nie tylko zgłaszającego, ale i pracownicę schroniska, a także przedstawicieli Help Animals, którzy zajęli się potrąconym psem.

Maciej Frankowski, naczelnik wydziału prewencji Straży Miejskiej Kalisza, w rozmowie z radiemCENTRUM_106.4 odniósł się do tych zarzutów. Według jego relacji, po zgłoszeniu, które wpłynęło w środę o 21:45, powiadomiono lekarza weterynarii, który ma podpisaną z miastem umowę na realizację takich interwencji. Lekarz ten z własnej inicjatywy skierował na miejsce osobę ze schroniska, a przed północą ranny pies trafił pod opiekę weterynarza, który udzielił mu pomocy.

Według Macieja Frankowskiego cała sytuacja została wykonana zgodnie z procedurą. Straż Miejska zareagowała od razu po pierwszym telefonie. Co istotne, ze względu na błędny adres przekazany przy pierwszym kontakcie, konieczne było uściślenie dokładnej lokalizacji, ale jak twierdzi naczelnik prewencji, municypalni byli w kontakcie ze zgłaszającym.

Maciej Frankowski przyznał radiuCENTRUM_106.4, iż po 21:30 patrole straży miejskiej są zawsze na miejscu w bazie i nie są kierowane do takich interwencji. Jednocześnie podkreśla, iż choćby w przypadku tego typu zgłoszeń za dnia nie jest wymagana obecność municypalnych na miejscu. Zgodnie z procedurą, straż miejska musi powiadomić lekarza weterynarii, który odpowiada za udzielenie pomocy rannemu zwierzęciu. Sama obecność strażników na miejscu nie jest obligatoryjna.
Autor:
















