Wypadek na DK12. To już nie były żarty. Natychmiast, bez kalkulacji ratownicy WOPR Gołuchów pospieszyli z pomocą

gostynska.pl 2 godzin temu

Członkowie WOPR w Gołuchowie wracali do swoich domów z IV ogólnopolskiej konferencji ratownictwa wodnego w Boszkowie, gdzie słuchali wykładów o bezpieczeństwie, na temat fachowego udzielania pierwszej pomocy. I tak się stało, iż kilkadziesiąt minut później byli pierwszymi świadkami wypadku na obwodnicy Borku Wielkopolskiego, do którego doszło 22 marca. Około godz. 13.00 na ich oczach zderzyły się dwa samochody osobowe. Początkowo wyglądało to groźnie. Wracający z konferencji ratownicy: Eliasz Solarczyk, Błażej Hadrzyński i Piotr Suhak, bez wahania, natychmiast pospieszyli z pomocą poszkodowanym. Skala zdarzenia była duża, w samochodach osobowych w sumie podróżowały 3 osoby. Każda z nich w pewien sposób ucierpiała, ciężko ranny był kierowca Mercedesa, mieszkaniec gminy Krobia.

Na pomoc wezwano zespół ratownictwa medycznego, straż pożarną, a później także LPR.

https://gostynska.pl/wiadomosci/wypadek-na-dk12-wezwano-lpr-strazacy-udzielali-pomocy-powaznie-poszkodowanym-ale-tez-rybom/DTiUAHYnNf9ChErfQGq5

Ratownicy WOPR Gołuchów natychmiast każdym się zaopiekowali, jeszcze zanim służby zdążyły dojechać i w pełni przejąć działania. Jeden z mężczyzn, 74-letni kierowca Mercedesa utknął w zmasakrowanym samochodzie. Wodni ratownicy próbowali go wyciągnąć.

- Wracali z sympozjum. Nie mieli wystarczającego sprzętu, by wydobyć poszkodowanego z samochodu, jednak pomoc, w której opierali się na swojej wiedzy, doświadczeniu i umiejętnościach, okazała się w tym przypadku bardzo ważna - powiedział dowodzący działaniami ratowniczymi strażak asp. sztab. Wojciech Idkowiak, KP PSP w Gostyniu.

Dominik Kołaski, prezes WOPR Gołuchów jest bardzo dumny ze swoich „chłopaków”. Między innymi z tego, iż się nie zawahali ani minuty. Natychmiast rozpoczęli udzielanie pierwszej pomocy osobie nieprzytomnej.

– Bez pytań „czy ktoś już jedzie?”. Bez kalkulacji. Od razu przystąpili do działań, do zabezpieczenia miejsca zdarzenia, podzielili się rolami. Jeden dzwonił, drugi od razu próbował wyciągać poszkodowanego z samochodu. Jednak okazało się, iż potrzebne będą narzędzia hydrauliczne, bez tego nie będzie można. Wiedzieli, iż w zetknięciu z takim przypadkiem, takim zdarzeniem w rzeczywistości, przy udzielaniu pomocy nie może wszystkiego robić jeden człowiek. To musi być podział ról - mówi Dominik. - Dla nich też to był mega stres. To już nie były żarty - dodaje prezes WOPR.

Podkreśla, iż to nie był pierwszy przypadek, gdy ratownicy WOPR Gołuchów ruszyli z pomocą poszkodowanym w zdarzeniu drogowym. Do podobnej sytuacji doszło we wrześniu 2025 roku, na DW442. Wówczas jako pierwsi na wypadek powiecie wrzesińskim najechali inni ratownicy: Gabrysia Juszczak, Gerard Banaszkiewicz i Marcel Banaszkiewicz, którzy wracali z rodzinnej uroczystości.

- Trafili centralnie na wypadek masowy. Tam było pięć osób poszkodowanych. Teraz jest taka druga sytuacja. Podoba mi się to, iż ci ludzie się weryfikują. To nie są tylko ćwiczenia, to nie jest tylko woda. To jest ratownictwo medyczne tak naprawdę. I oni to przeżywają, iż mogli pomóc drugiemu człowiekowi - zaznacza Dominik Kołaski.

Idź do oryginalnego materiału