Groza i walka z czasem we wtorkowe popołudnie w powiecie pleszewskim! Na trasie łączącej Broniszewice z Marszewem doszło do koszmarnego wypadku. Samochód osobowy z ogromną siłą uderzył w przydrożne drzewo. Widok na miejscu zdarzenia mroził krew w żyłach.
Śłużby ratunkowe otrzymały wezwanie chwilę po godzinie 14:00. Na miejsce natychmiast skierowano potężne siły: cztery zastępy straży pożarnej (JRG Pleszew, OSP Broniszewice, OSP Pleszew), cztery karetki pogotowia, policję oraz śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego!
Po dojeździe na miejsce cztery osoby znajdowały się poza pojazdem. Kolejna osoba była zakleszczona. Dostęp do niej strażacy wykonywali przy użyciu narzędzi hydraulicznych
Krzyki, syk rozcinanej blachy i ryk silnika śmigłowca – tak wyglądała akcja ratunkowa. Dwie osoby odniosły poważne obrażenia.
Jedna osoba została przetransportowana do szpitala przez Lotnicze Pogotowie Ratunkowe, a kolejna – karetką pogotowia. Pozostałe osoby nie odniosły obrażeń.
Co doprowadziło do tej tragedii?
Śledczy pod nadzorem policji szczegółowo wyjaśniają okoliczności wypadku. Z pierwszych ustaleń wynika, iż kierowca mógł próbować uniknąć zderzenia z niebezpieczeństwem. Jedna z głównych hipotez zakłada, iż na jezdnię nagle wybiegło dzikie zwierzę, a gwałtowny manewr obronny skończył się tragicznym w skutkach wypadnięciem z drogi i uderzeniem w drzewo.
Droga z Marszewa w kierunku Broniszewic jest całkowicie zablokowana. Policja wyznaczyła objazdy, a utrudnienia w ruchu mogą potrwać jeszcze wiele godzin.
















