1500 ofiar śmiertelnych i rannych żołnierzy dziennie - tak brzmi optymistyczny scenariusz analiz NATO w przypadku intensywnej wojny z Rosją. O mrocznych prognozach i realiach ewentualnego konfliktu mówił w podcaście Grzegorza Jankowskiego na YouTube Marek Budzisz, ekspert think tanku Strategy&Future.
Przytoczył szacunki NATO ws. pełnoskalowej wojny. Podał przewidywaną liczbę ofiar

Czy młodzi Polacy powinni włączyć się do walki w przypadku rosyjskiego ataku na państwa bałtyckie? Na to pytanie w podcaście Grzegorza Jankowskiego na kanale Polsat News na YouTube odpowiadał ekspert ds. bezpieczeństwa Marek Budzisz ze Strategy&Future.
- A chcemy, żeby Amerykanie się tutaj pojawili, o ile to my zostaniemy zaatakowani? To zobowiązanie sojusznicze działa w obie strony - zwrócił uwagę.
WIDEO: Marek Budzisz o szacunkach NATO ws. wielkiej wojny. Podał przewidywaną liczbę ofiar
Budzisz wskazał też, iż w przypadku obrony Litwy kluczowa jest kwestia kontroli państw NATO nad Morzem Bałtyckim. - Dzisiaj 90 proc. zaopatrzenia do Finlandii dociera drogą morską, nieco mniejszy jest ten wskaźnik w przypadku państw bałtyckich. To oznacza, iż gdyby wybuchła duża wojna, nie jakieś małe wtargnięcie, to o ile nie będziemy jako NATO kontrolować tras żeglugowych na Bałtyku, to nie dotrze tam pomoc - podkreślił.
- Rosjanie bez Bałtyku przeżyją, my nie przeżyjemy - dodał Budzisz.
Jankowski pyta eksperta o scenariusz wojny NATO z Rosją
Analityk wskazał iż w przypadku braku kontroli nad Bałtykiem, całe zaopatrzenie musiałoby iść szlakiem lądowym - przez przesmyk suwalski. Wiązałoby się to z krwawymi walkami i ogromnymi kosztami w ludzkim życiu.
ZOBACZ: Wzburzony Jakubiak broni kilometrówek. "Jestem waszym posłem, nie swoim"
Ekspert przytoczył dane z analiz natowskich, wedle których w scenariuszu optymistycznym dla wojny o dużej intensywności mowa jest o 1500 ofiarach śmiertelnych i rannych pośród żołnierzy dziennie. Oszacował, iż w pierwszym rzucie na front wyruszyłoby w optymistycznym rachunku około 80 tys. żołnierzy operacyjnych.
"Mój syn ma 26 lat". Marek Budzisz apeluje o przeszkolenie rezerw
Gość podcastu "Jankowski Kontra" uważa, iż młody człowiek powinien przejść szkolenie wojskowe, ponieważ "dzisiaj ma szansę zrobić to lepiej, niż w sytuacji wojennej, kiedy będą dwa tygodnie na pozyskanie wiedzy i trzeba będzie iść na front".
- To, iż ja pójdę pod rosyjską granicę i będę tam dowodził kompanią i najprawdopodobniej zginę w ciągu tygodnia, to pal sześć, ja mam 62 lata, ale ja mam syna 26-letniego i mówię o jego przyszłości. Ja bym chciał, (...) żeby nasi rezerwiści byli dobrze przygotowani i dobrze przeszkoleni. A dzisiaj ani nie są przeszkoleni, ani nie są przygotowani, zwłaszcza do takiej wojny, jaką obserwujemy na Ukrainie - podkreślił.
ZOBACZ: Specjalista wskazał newralgiczny punkt i wyjaśnił, co nie opłaca się Rosji. "To nie to miejsce"
W ocenie eksperta z dużych zakupów sprzętu wojskowego, takiego jak czołgi czy transportery opancerzone, "nic nie wynika", ponieważ wojna na Ukrainie toczy się przy użyciu "zupełnie innych narzędzi, a platformy bojowe walczą w odmienny sposób".
Ekspert skierował ostre słowa pod adresem polskiej klasy politycznej, zarzucając jej powierzchowne podejście do bezpieczeństwa państwa. - Na tym polega dobre przygotowanie sił zbrojnych i prawidłowe przeszkolenie rekruta, a nie na wydaniu ustawy, nałożeniu obowiązku, a już niech inni się martwią, bo tak do tego podchodzą nasi politycy - powiedział.
















