Powracamy do sprawy tragicznego potrącenia 37-letniej Anity, do którego doszło w noc sylwestrową na ulicy Wysockiej w Ostrowie Wielkopolskim. Sprawa właśnie nabiera nowego biegu – prokurator skierował akt oskarżenia do sądu, a niedługo zostanie wyznaczony pierwszy termin rozprawy.
Ta tragedia wstrząsnęła mieszkańcami całego regionu. Teraz na jaw wychodzą kolejne, wstrząsające szczegóły.
Ciąg dalszy artykułu pod zdjęciami:























Litr alkoholu, szybka jazda i dramat na łuku drogi
Z ustaleń śledczych wynika, iż 26-letni kierowca BMW oraz jego partnerka spędzali noc sylwestrową w jednym z lokali gastronomicznych w rejonie ostrowskiego Rynku. Tam mieli spożyć około jednego litra wódki, po czym zdecydowali się wracać do domu w gminie Przygodzice.
Do tragedii doszło około godziny 4 nad ranem.
Jadąc ulicą Piłsudskiego, a następnie skręcając w ulicę Wysocką, kierowca na łuku drogi stracił panowanie nad samochodem. Auto wpadło w poślizg i zjechało na ścieżkę pieszo-rowerową.
Tam szła Anita wraz ze swoim partnerem.
Uderzenie było potężne. Kobieta została potrącona z ogromną siłą i odrzucona na kilkanaście metrów. Natychmiast przewieziono ją do szpitala, jednak obrażenia okazały się zbyt rozległe. 37-latka zmarła.
Nie zatrzymał się. Uciekł z miejsca tragedii
Najbardziej bulwersujące jest to, co wydarzyło się chwilę po wypadku.
Kierowca BMW nie zatrzymał się i nie udzielił pomocy, ale uciekł z miejsca zdarzenia. Po drodze miał jeszcze uderzyć w znak drogowy oraz słupek. Na miejscu wypadku odpadła tablica rejestracyjna pojazdu, która stała się jednym z kluczowych dowodów.
Śledczy zabezpieczyli również nagrania z monitoringu, które – jak podkreślają – w całości pokazują przebieg zdarzenia przed, w trakcie i po potrąceniu. Materiał nie pozostawia wątpliwości co do tego, jak doszło do tragedii.
Trzy poważne zarzuty dla kierowcy
Prokurator postawił 26-latkowi trzy zarzuty:
- umyślnego naruszenia zasad bezpieczeństwa w ruchu drogowym i spowodowania wypadku ze skutkiem śmiertelnym,
- kierowania pojazdem pod wpływem alkoholu,
- ucieczki z miejsca zdarzenia i nieudzielenia pierwszej pomocy.
Za te czyny grozi mu od 5 do choćby 25 lat więzienia. Mężczyzna przebywa w tej chwili w areszcie śledczym.
Jego partnerka również odpowie przed sądem, ale za nieudzielenie pomocy, choć była pracownicą służby zdrowia. Kobieta ma dozór policyjny, a za swoje zachowanie może usłyszeć wyrok do 3 lat pozbawienia wolności.
Eksperci: prędkość mogła być zabójcza
Z wcześniejszych ustaleń wynika, iż BMW mogło poruszać się z prędkością choćby 85–90 km/h, mimo iż w tym miejscu obowiązuje ograniczenie do 50 km/h.
Warunki drogowe były trudne – noc, wilgotna nawierzchnia i temperatura bliska zera. W takich okolicznościach utrata przyczepności tylnej osi w samochodzie z napędem na tył, jak BMW serii 5, jest zjawiskiem przewidywalnym, zwłaszcza przy nadmiernej prędkości.
Eksperci wskazują, iż przy takiej prędkości ryzyko śmierci pieszego przekracza 90 procent.
Całe miasto żegnało Anitę
Śmierć Anity poruszyła mieszkańców Ostrowa Wielkopolskiego i okolic.
Podczas ostatniego pożegnania w Wysocku Wielkim zgromadziły się tłumy ludzi. Znajomi i bliscy wspominają ją jako osobę pogodną, życzliwą i zawsze gotową pomagać innym.
Dla wielu osób wciąż pozostaje pytanie: czy tej tragedii można było uniknąć?
Odpowiedzi na to pytanie ma przynieść proces sądowy, który już niedługo się rozpocznie. W jego trakcie sąd szczegółowo przeanalizuje nagrania z monitoringu, opinie biegłych oraz przebieg zdarzeń tej tragicznej sylwestrowej nocy.




























