Prokuratura analizuje brak śladów hamowania na miejscu zdarzenia oraz zabezpieczone telefony komórkowe. To właśnie te ustalenia mogą pomóc w odtworzeniu ostatnich sekund przed zderzeniem. Śledczy podkreślają jednak, iż postępowanie jest na wczesnym etapie, a ostateczne wnioski będą możliwe dopiero po opiniach biegłych.
Prokuratura bada, dlaczego nie było śladów hamowaniaJednym z najważniejszych wątków śledztwa jest brak widocznych śladów hamowania. To istotna okoliczność, bo może wskazywać na różne scenariusze: od nagłego zasłabnięcia lub zaśnięcia kierowcy, po dekoncentrację albo inną przyczynę, którą będą musieli ustalić specjaliści.
Rzecznik Prokuratury Okręgowej w Sosnowcu, prok. Bartosz Kilian, zaznaczył, iż śledczy nie chcą na tym etapie przesądzać, dlaczego kierowca nie hamował. Jak przekazał:
„Na chwilę obecną mamy ustalenie, które wskazuje na brak śladów hamowania, aczkolwiek co do przyczyny braku tych śladów będziemy starali się odpowiedzieć możliwie kategorycznie”
To oznacza, iż prokuratura nie wyklucza żadnej z wersji. najważniejsze będą ekspertyzy, które pozwolą odpowiedzieć, czy brak hamowania był skutkiem stanu zdrowia kierowcy, nieuwagi, czy innej okoliczności.
Telefony trafiły do analizyDrugim ważnym elementem śledztwa są telefony komórkowe uczestników zdarzenia. Prokuratura sprawdza, czy kierowca mógł korzystać ze telefona przed wypadkiem. Taki wątek jest traktowany poważnie, bo używanie telefonu za kierownicą mogłoby oznaczać dekoncentrację w kluczowym momencie.
Prok. Kilian potwierdził, iż urządzenia zostały zabezpieczone:
„Zarówno telefon podejrzanego, jak i pokrzywdzonego zostały zabezpieczone i podlegają badaniu. Na tym etapie są one analizowane przez specjalistów”
Na wyniki tych badań trzeba będzie poczekać. Analiza cyfrowa może wykazać m.in., czy telefon był aktywny, czy wykonywano połączenia, wysyłano wiadomości albo korzystano z aplikacji w czasie zbliżonym do momentu wypadku.
Śledczy odtwarzają przebieg tragediiDo tragicznego wypadku doszło w Dąbrowie Górniczej. Według dotychczasowych ustaleń 57-letni kierowca Mitsubishi Colt miał zjechać na przeciwny pas ruchu i zderzyć się z jadącym z naprzeciwka rowerzystą, którym był poseł Łukasz Litewka. Mimo reanimacji nie udało się go uratować.
Kierowca ma status podejrzanego i usłyszał zarzut spowodowania wypadku komunikacyjnego ze skutkiem śmiertelnym. Z informacji przekazywanych przez prokuraturę wynika, iż przyznał się do zarzucanego czynu, ale jego wyjaśnienia dotyczące przebiegu zdarzenia są przez cały czas analizowane.
Prędkość i stan pojazdów też będą sprawdzanePierwsze oględziny nie dały podstaw do stwierdzenia, iż doszło do przekroczenia prędkości, ale prokuratura nie zamyka tego wątku. Ostateczne ustalenia będą zależały od pełnych analiz kryminalistycznych. Badane są również pojazdy uczestniczące w zdarzeniu: samochód kierowcy oraz rower należący do Łukasza Litewki.
To standardowy, ale bardzo istotny etap postępowania. Biegli mogą ustalić m.in. tor jazdy pojazdu, możliwą prędkość, moment kontaktu auta z rowerem oraz to, czy stan techniczny pojazdów miał jakiekolwiek znaczenie dla przebiegu wypadku.
Decyzja sądu i dalsze działania prokuratury57-letni podejrzany został tymczasowo aresztowany na trzy miesiące. Sąd dopuścił jednak możliwość uchylenia aresztu po wpłaceniu poręczenia majątkowego w wysokości 40 tys. zł. W takim przypadku mężczyzna miałby zostać objęty dozorem policji oraz zakazem opuszczania kraju.
Prokuratura nie zgadza się z możliwością wyjścia podejrzanego z aresztu po wpłacie kaucji. Śledczy wskazują na wagę sprawy, grożącą karę oraz potrzebę zabezpieczenia prawidłowego toku postępowania. Sprawa będzie więc dalej analizowana także pod kątem zastosowanych środków zapobiegawczych.
Pogrzeb Łukasza Litewki. Rodzina ma istotną prośbęOstatnie pożegnanie Łukasza Litewki zaplanowano na środę, 29 kwietnia. Msza święta rozpocznie się o godz. 13.30 w kościele pw. św. Joachima przy ul. Popiełuszki w Sosnowcu. Uroczystości będą miały charakter państwowy, a dalsza część na cmentarzu odbędzie się prywatnie, w gronie najbliższych.
Bliscy zmarłego poprosili żałobników o gest zgodny z działalnością społeczną Łukasza Litewki. Zamiast kwiatów i zniczy zachęcają do wsparcia dowolnego celu charytatywnego. To symboliczny sposób uczczenia pamięci człowieka, który przez lata pomagał potrzebującym, wspierał zbiórki i angażował się w działania społeczne.
Najważniejsze pytania przez cały czas pozostają otwarteNowe ustalenia prokuratury pokazują, iż śledztwo w sprawie śmierci Łukasza Litewki będzie wymagało szczegółowych opinii biegłych. Brak śladów hamowania, analiza telefonów, stan zdrowia kierowcy, badanie pojazdów i odtworzenie toru jazdy — każdy z tych elementów może mieć znaczenie dla końcowej oceny tragedii.
Na tym etapie prokuratura zachowuje ostrożność i nie przesądza, co dokładnie wydarzyło się w ostatnich sekundach przed zderzeniem. Odpowiedzi mają przynieść ekspertyzy. To one zdecydują, która z wersji okaże się najbliższa prawdzie.














