Droga krajowa nr 49 pod Krakowem w późne popołudnie wydawała się prawie niema taka cisza, jaką zna każdy, kto choć raz usłyszał, jak słońce powoli wślizguje się za horyzont. Niebo jarzyło się bursztynowym światłem, a znajoma wstęga asfaltu ciągnęła się przed Arturem Kowalskim, zakręt po zakręcie, niemal jak ścieżka wydeptana przez samego losu. Jednostajny warkot […]