Latający samochód dostał zielone światło w Europie. Zamówiono już 250 sztuk

polsatnews.pl 1 miesiąc temu

Holenderska firma PAL-V otrzymała od Europejskiej Agencji Bezpieczeństwa Lotniczego pozwolenie na rozpoczęcie produkcji latającego samochodu Liberty. Czy to oznacza, iż już niedługo rzeczywistością staną się wizje znane z filmów science-fiction? To wcale nie takie proste.

Eslivb, Wikimedia Commons, CC BY-SA 4.0
Prezes PAL-V Robert Dingemanse zapowiada premierę latającego samochodu Liberty w 2028 roku

Pochodząca z Brabancji Północnej firma już w 2020 roku uzyskała dla swojego wynalazku pozwolenie na poruszanie się po drogach. Przedstawiciele PAL-V zapowiadali wtedy, iż pierwszy komercyjny model trafi na rynek rok później. Teraz spółka podkreśla, iż jako pierwsza na świecie w segmencie latających samochodów otrzymała od EASA zgodę na produkcję lotniczych komponentów pojazdu, wyprzedzając inicjatywy amerykańskie i chińskie.

Liberty poleci i pojedzie w 2028 roku? Europejski latający samochód coraz bliżej

Firma zaznacza jednocześnie, iż tak długi proces certyfikacji to naturalny element pracy nad maszynami lotniczymi. ​​- Wprowadzenie latającego samolotu na rynek jest trudne. To proces, który zajmuje przynajmniej 10 lat - mówi Robert Dingemanse, prezes PAL-V.

- Choć jesteśmy doświadczonymi przedsiębiorcami, przekonaliśmy się, iż w lotnictwie obowiązują zdecydowanie bardziej restrykcyjne zasady niż w innych branżach. Poza samą maszyną, odpowiednie certyfikaty muszą uzyskać także inne elementy całego procesu, jak dostawcy części czy serwisanci - dodał.

ZOBACZ: Znany producent podsłuchuje i zbiera dane. Wyłącz te funkcje w TV

Mimo iż uzyskanie europejskiego certyfikatu stanowi przełom w dotychczasowej pracy nad modelem Liberty, nie oznacza jeszcze, iż pojazd zostanie dopuszczony do użytku. ​

- niedługo rozpoczniemy produkcję. Potem musimy te maszyny poddać kolejnym testom, by udowodnić, iż spełniają wszystkie regulacje. To zajmie około półtora roku - powiedział prezes PAL-V w rozmowie z holenderską telewizją NOS.

Wszystko to oznacza, iż pierwsze komercyjne modele Liberty mogą trafić do klientów najwcześniej w 2028 roku.

Samolot i samochód w jednym. Producent ma zamówienia na trzy lata

Liberty to pojazd łączący funkcje samochodu i statku powietrznego. Został wyposażony w składane śmigło i wirnik, które umożliwiają mu odbycie ​​lotów na dystansie od 400 do 500 km i osiąganie wysokości do 3 353 m. Jako dwuosobowy samochód, Liberty może z kolei jednorazowo pokonać odległość nieco ponad 1 300 km przy maksymalnej prędkości 160 km/h.

ZOBACZ: Zdali państwowy egzamin. Mimo to mogą stracić prawo jazdy

Producent latającego samochodu pochwalił się, iż ma już 250 zamówień, choć w ciągu roku może wyprodukować maksymalnie sto pojazdów. Liczba oczekujących imponuje, bo zakup takiej maszyny wiąże się z nie lada wydatkiem. Ceny Liberty ​wahają się między 299 a 499 tysięcy euro, czyli od 1,3 do 2,2 milionów złotych. Firma ujawniła, iż ​​ponad połowa złożonych ofert pochodzi od zastępów straży pożarnej, policji i wojska, w większości spoza Niderlandów. Tylko niewielki odsetek kupujących stanowią osoby prywatne.

Fakt, iż Liberty może poruszać się po drogach jak samochód, nie oznacza, iż z jego lotniczej funkcji będzie można korzystać wszędzie. Zgodnie z przepisami EASA, pojazdy Liberty obowiązują takie same zasady, co inne statki powietrzne, a loty będą mogły one rozpoczynać wyłącznie ​​z około 40 000 światowych pasów startowych.

ZOBACZ: Apple prezentuje nowe iPhone'y. Ceny mocno w górę

Konkurencja na rynku latających samochodów rośnie. Nad swoimi wersjami takich pojazdów pracują Chińczycy, którzy zapowiedzieli, iż stworzony przez nich model XPeng AeroHT ma trafić do pierwszych klientów jeszcze​​ pod koniec tego roku. ​Zamówienia można też składać na amerykańską alternatywę, Model A od firmy Alef Aeronautics.

WIDEO: Technologiczne kadry. "Szczerze o pieniądzach" odc. 342
Idź do oryginalnego materiału