Zbliża się sezon urlopowy i wielka wędrówka zmotoryzowanych Polaków. Żeby było jasne – ten felieton to żadna dyspensa dla drogowych piratów i głupków siejących popłoch na drogach i autostradach. Karać, karać, karać i odbierać prawa jazdy. Jednakowoż zdarza się często, iż sami kontrolerzy, czyli policjanci z drogówki, nie zawsze są w porządku wobec kierowców. Ta pouczająca historia ma swój początek w dniu 2 maja 2023 r. około godz. 12.30, kiedy wracając swoim Peugeotem 206 z uzdrowiska Ciechocinek zostałem zatrzymany na peryferiach Włocławka przez policjanta z drogówki dokonującego kontroli prędkości pojazdów na obszarze zabudowanym. Pan policjant wyskoczył na jezdnię niczym diabełek z pudełka, kazał zjechać na pobocze i stwierdził, iż przekroczyłem dozwoloną prędkość o 19 km, ale nie przedstawił na tę okoliczność dowodu w postaci stosownego zapisu na przyrządzie kontrolno – pomiarowym. Oni często twierdzą, iż policjant dokonujący kontroli pomiaru prędkości zobowiązany jest do okazania wyniku pomiaru wyłącznie na żądanie osoby kontrolowanej.