Poniedziałkowe popołudnie w spokojnej miejscowości Nowy Nakwasin w gminie Koźminek zamieniło się w sceny rodem z filmu akcji. Rozpędzony Opel z hukiem wbił się w ogrodzenie jednej z posesji. W środku — dwóch młodych mężczyzn, obaj kompletnie pijani. Jeden z nich uciekł, drugi został na miejscu i… twierdził, iż wcale nie prowadził!

Huk, zniszczone ogrodzenie i pijani młodzieńcy
Do zdarzenia doszło w poniedziałek około godziny 14:00. Jak wynika ze wstępnych ustaleń policji, kierowca Opla stracił panowanie nad pojazdem i z impetem uderzył w ogrodzenie prywatnej posesji. Siła uderzenia była na tyle duża, iż auto zostało poważnie uszkodzone.
Na miejscu policjanci zastali tylko jednego z uczestników zdarzenia — 21-latka. Mężczyzna był poobijany, ale przytomny. Od początku utrzymywał jednak, iż to nie on siedział za kierownicą.
Badanie wykazało ponad 2 promile alkoholu w organizmie mężczyzny — informuje podkom. Anna Jaworska-Wojnicz, rzecznik prasowa kaliskiej policji.
Jeden uciekł z miejsca, drugi trafił do szpitala
Jak się gwałtownie okazało, w aucie był jeszcze drugi pasażer — 18-latek. Po wypadku oddalił się z miejsca zdarzenia, ale nie na długo. Policjanci ustalili jego tożsamość i również został zatrzymany. Badanie wykazało u niego ponad 1,5 promila alkoholu.

21-latek trafił do szpitala. Na szczęście obrażenia nie okazały się poważne.
Jest poobijany — przekazał rzecznik kaliskiego szpitala.
Kto prowadził? Policja ustala szczegóły
Na razie wciąż nie wiadomo, który z mężczyzn siedział za kierownicą w chwili wypadku. Obaj zostali zatrzymani, a śledczy ustalają przebieg zdarzeń i próbują ustalić, kto faktycznie prowadził pojazd.
Jedno jest pewne — pijacka przejażdżka zakończyła się zniszczonym ogrodzeniem, rozbitym autem i poważnymi kłopotami z prawem. A finał tej historii może być dla młodych mężczyzn bardzo kosztowny — nie tylko finansowo, ale i karnie.










