W sobotę, 25 kwietnia 2025 roku, plac manewrowy w WORD Rzeszów wyglądał inaczej niż zwykle. Obok rzędów standardowych rowerów pojawiły się hulajnogi elektryczne. Dwudziestu uczniów szkół średnich, którzy do tej pory nie mieli żadnych uprawnień, przystąpiło do szkolenia, które w końcu nadąża za rzeczywistością naszych ulic.
To nie była tylko kolejna nudna pogadanka o znakach "ustąp pierwszeństwa". To był konkret. Projekt, zainicjowany przez Polskie Stowarzyszenie Lekkiej Elektromobilności (PSLE) we współpracy z policją i strażą miejską, uderzył w sedno problemu: młodzi ludzie jeżdżą e-hulajnogami masowo, ale nikt ich wcześniej nie nauczył, jak robić to bezpiecznie i zgodnie z prawem.
– Tak powinny wyglądać w przyszłości wszystkie kursy. Musimy nadążać za zmianami na drogach – mówi prosto z mostu Mateusz Szarek, prezes PSLE.
I trudno się z nim nie zgodzić. Skoro przepisy ruchu drogowego pozwalają 13-latkowi z kartą rowerową w kieszeni stanąć na podeście maszyny rozpędzającej się do 20 km/h, to brak przeszkolenia z obsługi tego konkretnego pojazdu był, delikatnie mówiąc, nieodpowiedzialny.
Teoria to podstawa, ale praktyka na placu zmienia wszystko
Program szkolenia został rozszerzony o panel dedykowany e-hulajnogom. Kursanci nie tylko dowiadywali się, gdzie wolno im jeździć (co w gąszczu przepisów z 2021 roku wcale nie jest takie oczywiste), ale też poznali techniczne aspekty tych pojazdów. Kluczowym punktem była informacja o obowiązkowych kaskach, które od 3 czerwca stają się wymogiem dla osób poniżej 16. roku życia.
Prawdziwa zabawa i nauka zaczęła się jednak na zewnątrz. Egzamin na kartę rowerową w rzeszowskim wydaniu objął jazdę testową obydwoma typami jednośladów. Dla wielu nastolatków był to pierwszy raz, kiedy pod okiem instruktora mogli sprawdzić, jak e-hulajnoga zachowuje się przy nagłym hamowaniu czy ciasnym omijaniu przeszkód.
Koniec z jazdą "na wyczucie"
Najciekawszy jest fakt, iż choć obecne wytyczne egzaminacyjne wciąż formalnie nie widzą hulajnóg, to w Rzeszowie postanowiono wyjść przed szereg.
Jeśli kursant zdał teorię i świetnie radził sobie na rowerze, otrzymywał uprawnienia. Ale bonus w postaci wiedzy o elektromobilności jest bezcenny.
– Ci młodzi ludzie, jeżeli w przyszłości wyjadą e-hulajnogą na drogę, są już do tego przygotowani – podkreśla Szarek.
To kluczowe, bo statystyki wypadków z udziałem nieletnich na urządzeniach transportu osobistego (UTO) od lat budziły niepokój. Aspirant Martyna Osowska z rzeszowskiej Policji dodaje bez ogródek: – Bez żadnych wątpliwości zajęcia powinny zostać rozszerzone o zagadnienia dotyczące e-hulajnóg.
Pilotażowy program PSLE to nie jest jednorazowy strzał. To zapowiedź większej ofensywy edukacyjnej, która ma trafić prosto do szkół. Eksperci stowarzyszenia, wraz z funkcjonariuszami, chcą uświadamiać nie tylko dzieci, ale i rodziców. Ci ostatni często nie mają pojęcia, iż kupując dziecku "zabawkę" z silnikiem elektrycznym, wpuszczają go w ramy bardzo konkretnych, restrykcyjnych przepisów.
Dla tych, którzy nie mogli być w Rzeszowie, PSLE przygotowało kompendium wiedzy online. To pigułka informacji o mandatach, uprawnieniach i bezpieczeństwie, dostępna na ich stronie.
To, co wydarzyło się w Rzeszowie, to jedyny słuszny kierunek. Karta rowerowa w starym formacie była jak nauka pisania piórem gęsim w dobie klawiatur mechanicznych. Czas najwyższy, by egzaminy w całym kraju przestały udawać, iż na drogach nie ma elektrycznej rewolucji.

















