Przyjeżdżasz do większego miasta, skupiasz się na nawigacji, żeby nie przegapić zjazdu, a tu nagle na asfalcie pojawiają się tajemnicze skróty. Jasne, każdy kierowca wie, co to znaczy "BUS". Ale kiedy obok pojawia się "DOP", "MTON" albo "1+2", można poczuć się jak na teście na prawo jazdy, do którego nikt nam nie dał materiałów. Zignorowanie tego drogowego szyfru może jednak słono kosztować, bo dla policji oznaczenia na drodze to rzecz święta.